Choć jeszcze niedawno trudno było to sobie wyobrazić, dziś możliwe jest robienia zakupów ... w domu. Może już niedaleko nam do czasów w których całe życie przeniesie się do sieci? Czy dożyjemy czasów, w których będziemy mogli kupić piwo i orzeszki na mecz Ligi Mistrzów siedząc już przed telewizorem i słuchając Darka Szpakowskiego? My już ich dożyliśmy. Co więcej, doczekali się ich nasi dziadkowie, którzy pamiętają jeszcze czasy, w których piwa i orzeszków nie było w ogóle. Ja, choć jestem jeszcze stosunkowo młody, pamiętam na przykład czasy, w których nie istniało Allegro, a to w dziejach polskiego Internetu już prehistoria. W Internecie bowiem wszystko, co ma już kilka miesięcy jest stare. Nie dziwi już więc nikogo, że w sieci można kupić pralkę czy telewizor - coraz mniej dziwi też, że przez Internet możemy zamówić na przykład ser smażony Frąckowiak z koperkiem 200g. za jedyne 4,49. Oczywiście, w internetowym spożywczaku nie każdy robi zakupy. Nikt nie uwierzy, i słusznie, że dowóz produktów jest darmowy czy tani. To dlatego w tej branży brylują delikatesy luksusowe Piotr i Paweł czy Alma, a nie Biedronka czy Lidl. Coraz więcej jest jednak sklepów, które funkcjonują również lub wyłącznie w sieci: dodomku.pl, Rybka czy e-food.pl. Tradycyjne internetowe sklepy Rdzeniem rynku e-commerce, a więc zakupów przez Internet, są jednak tradycyjne sklepy - oferujące sprzęt elektroniczny, meble czy AGD. Te branże rozwijają się szybciej w sieci, bo tutaj koszt przesyłki nie jest tak istotny - zwykle rekompensuje go niższa cena. Sprzedający oszczędzają na wynajmowaniu powierzchni handlowej i obsłudze - dzięki czemu mogą sobie pozwolić na niższe ceny niż "normalne" sklepy. Tego typu internetowe biznesy zdobywają sobie coraz większe zaufanie klientów, którzy coraz śmielej dokonują zakupów przez Internet. Allegro
Wciąż jednak zakupy przez Internet kojarzą się Polakom głównie z Allegro. Ten serwis powstał ledwie 10 lat temu, ale jest dziś jednym z największych serwisów internetowych w kraju. Jest kapitałowo związany z brytyjskim QXL, ale wzorował się oczywiście na ebay'u, czyli największym serwisie aukcyjnym na świecie. I e-bay i Allegro działają podobnie - umożliwiają kontakt potencjalnych kupujących z osobami, które chcą coś sprzedać. Weryfikacja uczciwości opiera się na systemie komentarzy. Warto zauważyć, że początkowo wśród sprzedających dominowały prywatne osoby, które chciałby coś spieniężyć - dziś sprzedawcy na Allegro to głównie profesjonaliści - sklepy, hurtownie, producenci, importerzy. Nie znaczy to, że ilość zwykłych użytkowników maleje - według firmy Gemius w 2009 roku aż 44% wszystkich klientów serwisów aukcyjnych nie tylko kupowało ale i sprzedawało jakieś produkty. Pieniądze Czy e-commerce to rzeczywiście kura znosząca złote jajka? W pewnym sensie tak, bo mając świetny pomysł i odrobinę determinacji można zarobić na internetowych aukcjach czy sklepach niezłe pieniądze. Sam rynek zaś rozwija się bardzo dynamicznie. Gemius podaje, że w 2009 przeciętny kupujący wydaje 38 złotych miesięcznie w sklepach i 60 złotych na aukcjach internetowych. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze nie tak dawno większość Internautów odnosiła się do nich nieufnie. Trzeba jednak pamiętać, że taka dynamika powoduje, że zostało już niewiele nisz, w których można się zmieścić, a w pozostałych konkurencja jest mocna i agresywna. Co więcej, ta branża ma swoją specyfikę. Przede wszystkim - aby utrzymać się na rynku, trzeba mieć duże obroty. Marże na produktach są bardzo niewielkie - po pierwsze dlatego, że cena w Internecie musi kompensować koszty przesyłki i wciąż jeszcze nieufność konsumentów - po drugie dlatego, że Internet działa na zasadzie rynku doskonale konkurencyjnego. Nikomu nie opłaca się oferować ceny wyższej od konkurencji, bo znalezienie tańszej oferty zajmuje Google 0,44 sekundy, a profesjonalne porównywarki cen (np. ceneo.pl) robią to może nieco wolniej, ale za to podają pełny przegląd oferty wśród wszystkich szanujących się sklepów internetowych.




